V/A "Swarm"
2CD '2007
Cold Spring Records [CSR60CD]
"Swarm", w przeciwieństwie do wielu pozycji obecnych na muzycznym rynku, nie jest kompilacją poświęconą jakiemuś konkretnemu tematowi czy postaci. To po prostu prezentacja artystów skupiających się obecnie wokół Cold Spring Records. No i jak to często w przypadku takich składanek bywa, poziom muzyczny jest... no różny.
Pierwszy dysk otwiera austriacki Kreuzweg Ost w utworze pełnym patosu, niemieckich sampli i grzmiacych bębnów. Jest lepszy niż całe "Edelrost", ale to wciąż nic rewelacyjnego. Andrew Liles prezentuje jakieś dziwne odgłosy na tle prostego, ambientowego, zapętlonego motywu. Jednym uchem wleciało, drugim wyleciało. Za to koncertowa wersja "Sacred Fury" Shinjuku Thief, to kawał porządnej rytualnej neoklasyki (jakkolwiek śmiesznie to brzmi). Pierwszy naprawdę dobry numer na płycie. Co my tam mamy dalej... kolaboracja Merzbow i Nordvargra. Już sam ten fakt zobowiązuje. I rzeczywiście, to dobry, przemyślany kawałek power electronics, ładnie uświadamiający, że nie wystarczy bezsensownie pohałasować mając nadzieję, że nikt się nie zorientuje. Następny w kolejce stoi Clear Stream Temple. Trochę klimatu, noise'owe uderzenia, sporo sampli a całość skąpana w antyamerykańskim sosie. Niezłe. Fragment Fredrika Klingwalla ledwo się zaczął, a już się skończył. Nie ma o czym mówić. Kawałek Johna Watermanna to głosy, odgłosy, trzaski, skrzypnięcia. Niespecjalnie przypadło mi to do gustu. Kolaboracja Bleiburg, Werkraum i Von Thronstahl to taki mariaż neofolku i neoklasyki. Miły w odsłuchu, ale nie potrafiący zagnieździć się w umyśle na dłużej. Po takiej ekipie możnaby się spodziewać więcej. Jakieś średniosłuchalne dźwiękowe eksperymenty proponuje Zos Kia. To się ponoć nazywa "awangarda". Jako przedostatni na pierwszym dysku prezentuje się rosyjski Necropolis i to jest kawał rasowego "sakralnego" dark ambientu. Bardzo mi się podoba. W supełnie innym klimacie utrzymany jest numer szwedzkiego Deadwood - trochę hałasu, ostrego industrialu. Nie jest to złe, jeśli ktoś oczywiście gustuje w tego typu muzyce. To by było na tyle w kwestii pierwszego dysku.
Drugą część "Roju" otwiera Sistrenatus. Kapitalny ambientowo-industrialny walec. Moc! Za sprawą Sleep Research Facility nie wychodzimy z ambientowych klimatów. Fantastyczny utwór, chyba najlepszy na całej składance. Minimalistyczny ambient inspirowany bezkresnymi lodowymi przestrzeniami. Ostatnio mocno gustuję właśnie w tej "antarktycznej" odmianie ambientu, dlatego ten fragment bardzo przypadł mi do gustu. Von Thronstahl prezentuje "Adoration to Europa" w wersji folkowej. Mnie się podoba nie mniej niż oryginał. Ciężki industrial przechodzący stopniowo w noise - tak możnaby w jednym zdaniu opisać numer Goatvargra. Całkiem całkiem. Podobnie jak martial/industrial Kriegsfall-U. Nieźle się też słucha mrocznoindustroialnej propozycji Tenhornedbeast. W ogóle jak na razie druga płytka o wiele ciekawsza niz pierwsza. Do czasu... A Challenge Of Honour = tragedia. Jakieś midi-plumkanie, którego słuchać się nie da. Ten projekt się skończył. Po tym traumatycznym doznaniu mamy chwilę wytchnienia w postaci niezłego darkmabientowego Band Of Pain. Niezgorzej wypada również Werkraum w utworze lączącym wpływy neofolkowe, neoklasyczne i militarne. Schloss Tegal proponuje ambient tak mroczny, gęsty i duszny, że musiałem otworzyć okno i wpuścić trochę powietrza. Bardzo dobre. I na deser H.E.R.R. w utworze zatytułowanym "Stalingrad" - neoklasyka, miłe, ale nic szczególnego.
Jak więc widać mamy tu parę fragmentów znakomitych, parę bardzo słabych a cała reszta średnia lub dobra. Mimo wszystko warto się z tym samplerem zapoznać, choćby po to żeby sprawdzić z kim ze stajni Cold Spring warto nawiązać w przyszłości bliższą znajomość.
Stark
www.coldspring.co.uk
(Apostazja '4)
